List do M…

list harmonia małżeńska

Najdroższy M…

każdego dnia mijamy się w progu, kiedy o poranku wyruszasz na podbój świata. Rzucasz krótkie „cześć”,  całus w policzek, jedna drobniutka sekunda i znikasz za drzwiami. Potem mam Cię jeszcze na chwilę. Przez te parę minut Twoja sylwetka majaczy ponownie gdzieś za oknem, przesłoniętym ażurową kotarą. Po chwili zostaję sam na sam z własną gonitwą dnia powszedniego. W Twoje miejsce wkracza pustka.

Zatem gonię. Dzień za dniem napędzam mechanicznie ten cały domowy kołowrotek. Ogarniam rodzinne sprawy, roztrząsam dziecięce dylematy, leczę ichnie fanaberie, przytulam, głaszczę, szepczę czułe słówka.

Mnie za dnia nikt nie przytula. Nie głaszcze. Nikt nie krzepi. Zapomniałam jaki smak ma czułość w Twoim głosie… Bezlitosna pamięć płata figle…

Pędzę dalej. Dopadam spraw zawodowych. Nadrabiam, przerabiam, usprawniam wszystko to, co pochłania zawodową część mojego świata. Doglądam spraw. Czuwam nad perfekcyjnym modelowaniem wyrysowanych w głowie planów i zamierzeń…

Mnie nikt nie dogląda. Nikt nade mną nie czuwa. Nikt nie pielęgnuje. Nikt nie uszlachetnia. Nikt… nikt… nikt…

Wracam do pustego domu. Ciebie w nim nie ma. Pracujesz… Wypoczywasz… Używasz życia…

Beze mnie”.

Zapiski STATYSTYCZNEJ żony, stęsknionej za harmonią we wspólnym życiu.

– – –

Drogi Mężczyzno, Mężu…

zatrzymaj się, zwolnij choć na chwilę. Porzuć tę codzienną pogoń za abstrakcją i nieosiągalnym, wyimaginowanym ideałem. Popatrz przed siebie. Zreflektuj się. Bądź dla niej, dla siebie, dla Was. Usiądź przy kominku z kieliszkiem wina w ręku i celebruj ten wspólny czas. Wasz czas.

– – –

Mężczyźni, Mężowie!

Choć jeden dzień w roku zapomnijcie o szarej rzeczywistości i poświęćcie swojej ukochanej uwagę, bo przecież warto.

Kobiety, Kobietki!

Ile razy miałyście ochotę spisać swój własny małżeński/partnerski rachunek sumienia?

Ile razy miałyście ochotę powiedzieć byłej/niebyłej przewidywalności i drętwocie dość?

Małżonkowie, partnerzy!

Ile razy daliście się omamić złudnej szarej rzeczywistości?

Czy relacje musi z czasem studzić piętno monotonii, odwiecznej gonitwy i mijanki?

Czy mieścicie się w tej koszmarnej statystyce?

Zostawiam to pod Waszą analizę – „Zaciszna”

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Skomentuj

27 Replies to “List do M…”

  1. A czy my dajemy im, tym naszym mężczyznom, wsparcie i słowa uznania? Sama zauważyłam, że często mówię: „Przytul mnie. Powiedz mi coś miłego…” Ale przyłapałam się też na tym, że Jemu ma wystarczyć obiad na stole… Działa w obie strony, drogie Panie.

    1. Ależ naturalnie, że tak jest. Tytuł listu mógłby równie dobrze zaczynać się od słów „Najdroższa moja XYZ”. Kociołek szarej, pełnej gonitwy codzienności nie zna podziału na płci…

  2. Jeden dzień to zdecydowanie za mało!

  3. Duzo prawdy w tym co napisalas😊Dziwne, ze najlatwiej zapominamy o najblizszych.

  4. Dobry tekst, warto się zastanowić nad sensem istnienia,to dotyczy wszystkich! Pozdrawiam

  5. Pięknie napisane. Powiedziałam męzowi, że moja rola to niewdzięczna praca, bo rzadko kiedy ktoś doceni wysiłek, wszyscy się spodziewają tego po mnie i tyle… Sama się muszę dopominać o swoje prawa

  6. Mam nadzieję, że ta monotonia nas nigdy nie dogoni! Na razie (jesteśmy razem 10 lat) nie wpuszczamy jej do naszego świata i niech tak zostanie!

  7. Mam nadzieję, że ten wpis jednak nie oddaje życia większości z nas:) Bo to jednak troche przerażająca pespektywa;)

  8. Dobry wpis. Dodaję stronę do ulubionych.

  9. Ja bym powiedziała nie jeden dzień w roku i nie ten zaznaczony jakoś w kalendarzu ale zawsze. Tylko zawsze, a raz w roku to możesz sobie o mnie zapomnieć.
    Ale jak kogoś skłonić do czegoś, czego nie czuje?

  10. Piękne i smutne zarazem, takie prawdziwe, że aż boli

  11. Piękny post, który właśnie mi uświadomił jak dobrze jest nie być statystyczną żoną:)

    1. Zdecydowanie tak. Takie obrazki powinny jedynie przypominać i stale pobudzać do działania, byleby tylko nie popaść w marazm

      1. też się cieszę, że nie jestem statystyczną żoną:)

  12. Pięknie napisane, choć na nie napisałabym „choć jeden dzień w roku”.

    1. W powyższej hipotetycznej sytuacji ów jeden wieczór to absolutne minimum. W rzeczywistości działać, pamiętać, zauważać siebie i pielęgnować wzajemne relacje należy przecież każdego dnia. Dziś, jutro i za „x” lat.

  13. Niestety wyścig szczurów to codzienność, która niszczy relacje. Ciągły pęd męczy dlatego tak ważne jest aby umieć się zatrzymać… RAZEM.

    http://www.cheapholidayperfectstay.blogspot.com

  14. Bardzo mocny tekst…i niestety ma w sobie ogromnie dużo prawdy 🙁
    Tak często zdarza nam się zapominać o sobie wzajemnie…

  15. Przygnębiające…

    1. Nie smuć się. Opisałam hipotetyczną sytuację. Tylko od nas samych zależy, ażeby pozostała ona wyłącznie hipotetyczna 🙂 Zawsze mamy szansę, bo wystarczy wziąć sprawy we własne ręce i być zawsze zaangażowanym we wspólne relacje.

  16. Cóż, nie jestem jeszcze na etapie małżeńskim, ale uważam, że rozmowa to podstawa w każdym związku. Jeśli ktoś nie potrafi ze sobą rozmawiać to niestety powinien się zastanowić czy to na pewno jest „to”.. Bo nie oszukujmy się, kto chce w czymś takim tkwić do końca życia? Czy to jest tego warte? Warto dostrzegać takie rzeczy. Dobry post. 🙂

    1. No właśnie niektórzy z czasem po prostu gubią to, co wartościowe. Z jakich przyczyn? Na to sami powinni sobie umieć odpowiedzieć. Pozdrawiam

  17. Jeśli ktoś pyta: „po co te święta typu „walentynki”, „dzień kobiet”, po co okazywać sobie uwagę, troskę, uczucie, gdy wszyscy to robią” etc., odpowiem: właśnie dlatego, w ramach przypominajki o pielęgnowaniu relacji, na których nam zależy i w trosce o potrzeby bliskich nam osób. Powyższy tekst jest na to dowodem i myślę, że dzięki niemu paru panów zatrzyma się na chwilę i zastanowi nad sobą, skutkiem czego niejedna kobieta poczuje się wreszcie dostrzeżona i doceniona 🙂

    1. Kluczowy argument spod znaku „o związek trzeba dbać na co dzień, a nie od święta” w wielu przypadkach się po prostu nie sprawdza. Niestety. Niektóre kobiety wręcz wyczekują tych „przypominajek”, a niektóre nie dostają uwagi, zainteresowania nawet od święta. I to jest smutne

    2. Ja jednak dziękuję za takie dostrzeżenie z obowiązku, bo na kartce z kalendarza napisano, bo w radiu powiedzieli. Po co mi coś takiego? Ja chcę być dostrzeżona w zwykły dzień, a nie ten niby świąteczny.

  18. Oby żadna z nas nie musiała wpasowywać się w tak ponury scenariusz. Jednak mam tę świadomość, że wiele par żyje właśnie w taki sposób – na mniejszy bądź większy dystans. Zaczyna się niewinnie: praca, obowiązki, szara rzeczywistość, a w efekcie gubi się to, co najważniejsze.

  19. Mądrze napisane. Warto czasem się zatrzymać i pomyśleć… U nas też trochę szaro. Muszę się za to wziąć!

Dodaj komentarz