Walentynki – miłość na jeden dzień?

Ten dzień tuż tuż. Jeszcze parę dni i mamy wysyp zakochanych na ulicach, w tramwajach i autobusach. Gastronomia, kinematografia, handel nadrobią stracony czas. Rozleje się więc fala miłości. Istne tsunami. Dobrze? Pewnie, że tak. Szkoda tylko, że na chwilę… Tak szybko, jak przyjdzie przypływ, tak szybko miłosna aura wsiąknie w grunt.

Nasza drętwota

Przez ładnych kilka lat nie braliśmy udziału w tym całym spektaklu, którego bynajmniej nie negujemy. Zawsze wybieraliśmy sobie nasze swojskie Zielone Świątki, zupełnie niemarketingowe, zupełnie niekomercyjne. I właśnie cały w tym urok – wybieraliśmy je sami i nikt nam w tym nie przeszkadzał, nie doradzał. Ba! Nawet nikt o tym nie wiedział. Bo to było tylko nasze święto, obchodzone przez nas i tylko we dwoje. Bez tłumu publiczności, bez zbędnych fajerwerków. Było, bo tym wpisem załatwiam nam już kres całkowitej anonimowości. Bierzemy to jednak na barki 😉

Walentynki były sobie dla innych. Funkcjonowały tak jakby obok nas. Jednak macki marketingowej miłości nieustannie usiłowały nas złapać w sieci. Lizaki w kształcie serducha przynosiliśmy z pracy, dostawaliśmy od znajomych i rodziny. My osobiście nigdy nie wręczyliśmy sobie choćby drobiazgu z tej okazji. Nie był to żaden jawny sabotaż, po prostu nie wkręcaliśmy się w ten cały walentynkowy kołowrotek. Tak też i będzie w tym roku. W naszym Zaciszu rządzi drętwota i marazm walentynkowy. Jednak scenariuszy na ten najbardziej rozmiłowany dzień w roku jest nieco więcej.

Samotny Walenty

Ona rozgoryczona zamyka się w czterech ścianach. On po pracy pędzi co sił do domu, obijając się po drodze o rozmiłowany, obwieszony czerwonymi cacuszkami tłum. Oboje samotni. Na słowo Walentynki wzdrygają się i milkną. Scenariusz filmowy? Ależ skąd! Samotni, wciąż poszukujący, nie mogący znaleźć tego kogoś są wśród nas. My – sparowani, „spartnerowani”, zaobrączkowani być może zapomnieliśmy już, czym bywa samotność tego konkretnego dnia. A może nigdy tak naprawdę samotni nie byliśmy lub po prostu samotność nie była dla nas wcale taka dojmująca. Dla innych może być nie do zniesienia.

Walentynki? Nie, dziękujęgadżety walentynkowe

… Ja w tym badziewiu nie będę brał/a udziału! To paradowanie z miłosnymi bajerami  niczym po wybiegu mody nie ma nic wspólnego z miłością! Coś ważnego zamieniane jest w obciach! Bo obciachem jest afiszowanie się z sercem nadzianym na patyk, obciachem jest opychanie się popcornem pośród tłumu ludzi i wreszcie obciachem jest gremialnie przytulanie, całowanie, całe to walentynkowe oszustwo…

Walentynki! Pobudka

Czy rzeczywiście tak jest? Czy w Walentynki rządzi marketing i tylko pozory miłości?

A może tak naprawdę wszystko zależy od nas samych, naszego podejścia. Może to po prostu dobra okazja do przełamania szarzyzny dnia powszedniego. Może to tylko budzik, taki kolorowy „przypominacz” i „uświadamiacz” w sam raz na obecne niesamowicie kolorowe i  różnorodne czasy. Na co dzień pochłania naszą energię gonitwa, nieprzerwane dążenia, zamierzenia, rozwój i samodoskonalenie. Dbamy o dom, dzieci, psa, kota… Po prostu żyjemy pod presją czasu, doskonałości i wiecznej aktywności. Na 100, czasem na 200 procent. Obowiązki i proza życia pochłaniają nas doszczętnie. Realizujemy się w tak wielu obszarach, że zapominamy o tych najistotniejszych dla nas sprawach: o nas samych i naszych najbliższych. Może więc warto choć raz do roku przystanąć, zwolnić i rozejrzeć się wokół.   Niekoniecznie tego konkretnego dnia w lutym. Ważne, żeby znaleźć w sobie chęć i determinację do pełniejszego bycia razem. Najważniejsze, żeby w tym ciągłym kołowrotku:

  • nie zatracać SENSU wspólnej więzi
  • dbać o siebie CODZIENNIE, nie tylko od święta
  • być TYLKO DLA SIEBIE, bo miłość to przecież nasza wspólna podróż
  • być KREATYWNYM, tak jak kreatywnym trzeba być w miłości.

Ciekawa jestem, który ze scenariuszy pasuje do Was? A może jakiś przegapiłam…

„Zaciszna”

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Skomentuj

6 Replies to “Walentynki – miłość na jeden dzień?”

  1. Dla mnie każdy dzień jest dobry, aby zrobić coś dla ukochanej osoby, Walentynki to pretekst do dodatkowego upominku/wyjścia, szczególnie teraz, od kiedy pojawił się nasz maluszek 🙂 pozdrawiam!

    1. Przy Maleństwie takie chwile tylko dla dwojga są na wagę złota 🙂 Wtedy data już w ogóle nie ma znaczenia. Warto po prostu szukać okazji do bycia razem 🙂

  2. Walentynki nie są istotne, ważniejsza jest obecność i wsparcie na co dzień a nie od święta:)

    1. Zdecydowanie masz rację. W związku trzeba być ze sobą i dla siebie codziennie. I bez Walentynek można żyć.

  3. Dokładnie tak, WARTO zwyczajnie zadbać o relacje 🙂 i nie koniecznie muszą to być te obśmiewane „walentynki”, w końcu każdy czas jest dobry na okazanie sobie uczuć 🙂

    1. Oczywiście, że tak. Walentynki są po prostu dla wielu osób dobrym pretekstem na przełamanie stagnacji w związku 😉 Lepszy taki dzień niż żaden.

Dodaj komentarz