Polaków as w rękawie…?

Polskie kompleksy

Włosi mają niebanalną, zacną historię, Koloseum, idylliczną Toskanię.  Niemcy ład, porządek, Alpy… no i silnik Diesla. Francuzi styl, szyk i elegancję. Ach i wieżę Eiffla naturalnie. Duńczycy ponoć w szczęściu opływają, a Holendrzy w wolności.  A co mamy my – Polacy? Ano właśnie co? Ponoć nic szumnego. A przynajmniej niewiele.

Jeśli by zapytać przeciętnego mieszkańca Europy Zachodniej o atuty swojego kraju, ten na jednym oddechu wypali minimum kilka niespodziewanych walorów. No bo, jeśli my jesteśmy w stanie je wymienić w zasadzie bez zastanowienia, to chyba i on nie będzie miał z tym kłopotów… No nie będzie miał, zapewniam.

Polskie kompleksy

My natomiast mamy ewidentny problem z autopromocją. Jest w nasz kościec wryty jakiś kompleks, zupełnie niepotrzebny i wyimaginowany. Wbito nam do głowy wszystkie te wstydliwe, mimowolnie spychane przez nas w niebyt i niepamięć defekty, które wciąż gdzieś tam pod skórą uwierają. Co i rusz dają o sobie znać, permanentnie drażnią swoją obecnością i nie pozwalają dumnie, bez uprzedzeń kroczyć w tym wielce szanownym europejskim kordonie.

Bo przecież skubniemy tu i ówdzie… no lepkie ręce po prostu mamy. Bynajmniej nie od miodu. Chyba, że pitnego… w końcu spożywamy tego rodzaju trunki na potęgę… a przy tym jesteśmy kłótliwi i zadziorni. Nic w tym zatem dziwnego, że ciągniemy się w ogonie co lepszych i bardziej prestiżowych rankingów…  No z czym do ludzi, proszę Państwa… Z czym?

Dreptanie we mgle

Tak jest, moi Drodzy. Jesteśmy zakompleksieni. Rzadko kiedy umiemy się czymś pochwalić. Naturalnie uraczymy tego i owego niespotykaną polską gościnnością. Coś tam brzdąkniemy na temat kultury i tradycji, z nostalgią wkroczymy na zawiłe ścieżki historii, zahaczymy o piękno tutejszej przyrody, ale… z konkretami… z konkretami jest już dużo gorzej.

Ale jak tu się pysznić, jak rozanielać, kiedy zewsząd grzmią złowrogo, zewsząd wytykają i obnażają nasze narodowe kalectwa. Kto dziś uraczy nas dobrym słowem, kto wspomni o konkretnych sukcesach, kto połechce ego?  Nikt, słowem: nikt. Nie ten trend, nie tędy droga. Teraz innym narodom przychodzi brylować po salonach. Dla nas miejsce w przedsionku.

Ale też jakie konkrety można by tu wymienić? Czym też się chwalić? Cóż tak szczególnego jest w nas samych? Jest coś w ogóle?

Jakiś tam Kopernik…

To nic wielkiego. Czy to ważne, że bez niego świat po dziś dzień przypominać mógłby płaski placek…? Przecież to stare, przykurzone dzieje. Kto jeszcze na nie spojrzy z zaciekawieniem… Włosi  co prawda bardziej łaskawym okiem spoglądają w stronę swojego nobliwego Cezara… No ale Kopernik wszak polskim obywatelem był, jednak ponoć z Niemcem skoligacony. Tak, toż to żaden powód do dumy przecież…

Konstytucyjne brednie

Nie ma też większego znaczenia, że dniem wolnym zaszczycona Konstytucja 3 Maja pretenduje do miana pierwszego tego typu dokumentu w Europie! Amerykanie uczynili ze swej Deklaracji Niepodległości klejnot narodowy, ale u nich wszystko większe, lepsze, dostojniejsze, to i podobny z założenia dokument większej rangi jest. Ten nasz nie dorasta mu wszak do pięt… 

Enigmatyczne bajdurzenie

Za kompletną żenadę należy też uznać niebywały sukces polskich naukowców, którym przyszło złamać kod największej maszyny szyfrującej hitlerowskich Niemiec. Ruszyć jej nie mogli ni błyskotliwi Brytyjczycy, ni przebiegli Francuzi. Dla nich była nie do zdarcia… A trzej polscy matematycy zrobili ją na szaro. Faktycznie, nic wielkiego.

Językowa fikcja

Czy jest w tym jakikolwiek powód do dumy, że jedyny uznany sztuczny język międzynarodowy jest dziełem polskiego naukowca? Miliardy ludzi na ziemi, a ino jednemu Zamenhoffowi udało się stworzyć zręby uniwersalnego systemu językowego. Nic w tym doprawdy nadzwyczajnego, że  Esperanto jest marką powszechnie rozpoznawalną i potrafi zrzeszać tysiące entuzjastów na całym globie… W istocie nic wartego uwagi.

Babskie fanaberie

Że też jakiejś Skłodowskiej do głowy przyszło bawić się w naukowca, kiedy inne kobieciny posłusznie w garnkach grzebały, ażeby oświecony chłop miał czym swe godne kiszki zapełnić … I że też te babskie dziwactwa Nagrodą Nobla odznaczono! Niepojęte. Żadna inna nie odważyła się wówczas sięgnąć po ten złoty krążek. Ona uczyniła to aż dwukrotnie! Chwat-baba. Tak, ale tu też pewnie nie ma co się nadymać jak balon w przypływie dumy… Radioterapia… cóż to za zasługa…?  

Muzyczne rozdroża

Niemcy mają Bacha, Beethovena, Mendelssohna… Francuzi Ravela i Bizeta… Włosi Verdiego, Vivaldiego i Paganiniego. Wszyscy w jednym szeregu paradują dumni niczym pawie. Chopin, Penderecki, Kilar – ci jakoś nie potrafią wpompować w nas choćby odrobiny animuszu. Ale kto do licha żyje dzisiaj muzyką klasyczną? Zapewne nikt. Brytyjczycy więc się cieszą, bo mają w zasadzie tylko lekkostrawny pop. A to szczęściarze!

I do Peru niedaleko!

Peru? Co nas obchodzi jakieś peryferyjne państewko? Że im Polak rozbudowaną magistralę kolejową zafundował? Że im komunikacyjną cywilizację wymyślił i oświecony koncept w czyn wprowadził? Było siedzieć w kraju i u siebie rozbudowywać. Tutaj przecież same zardzewiałe torowiska w oczy kłują. U obcych się nietuzinkową wiedzą popisywać… Też mi wyczyn! Aaaaha.

Literackie zakręty

Kto w dobie agonii książkowej literaturą próbuje ego podreperować i dumę narodową podsycać… Chyba nikt. Hemingway, Umberto Eco czy Paulo Coelho jeszcze można pojąć i zrozumieć… Giganty w skali całego globu. Szymborska, Miłosz, Kapuściński czy Sapkowski toż to literatura regionalna, w ogonie Europy. Nic bardziej mylnego, moi Drodzy. To absolutnie ścisła czołówka. Ścisła. Warta grzechu, warta pychy i zadęcia, a tak!

Specmachineria

I pewnie rzesza mniej lub bardziej anonimowych, ale doskonale wykształconych, wyprofilowanych, rzetelnych specjalistów, naukowców i wynalazców też nie robi większej różnicy. Bo przecież co nas obchodzi fakt, że tęsknym, złaknionym okiem wypatrują za nimi zagraniczni headhunterzy, że rywalizują o nich niczym nędznicy o smakowity kąsek. No tak… to zdrajcy, kolaboranci pracujący na obce konto. Pal licho, że renoma i niezła fama po świecie się niesie… Dobra opinia, ot, taki drobiazg, prawda?  

Trunki

Już o luksusowej jakości polskich trunków nie wypada nawet pisać. Wszak to temat śliski i mocno zakrapiany. Nie produkt, a polski konsument mimowolnie włazi w głowę, czyż nie? A to, że  Francuzi, Brytyjczycy, a nawet Amerykanie także na potęgę nasze wysokoprocentowe napoje konsumują, to już mamy w nosie. Czubek własnego rozpustnego nosa tylko widzimy, nic więcej nas nie obchodzi. No ale czego się spodziewać skoro permanentnie chodzimy mocno odurzeni i kontakt z rzeczywistością został utracony bezpowrotnie… Tak ponoć mawiają.

– – –

Jak widać, nie ma żadnych powodów do dumy. Jesteśmy poniżej przeciętnej. Słabi, bez jakichkolwiek zasług i aspiracji, wyzbyci z jakości, o prestiżu jakimkolwiek nie wspominając.  Mimowolnie kołacze się nam po głowie deficyt naszych własnych atrybutów. Na każdym niemal kroku pielęgnujemy więc te nasze narodowe bolączki i kompleksy, z wewnętrznym uciskiem widzimy tylko ciemne zaułki. Jak choćby takie (klik)

Chwila… chwila…

A może warto jednak czasem rozświetlić zakamarki i pobuszować w nich w poszukiwaniu ukrytych skarbów?

Ja je dostrzegam, a Ty?

 

 

Skomentuj

16 Replies to “Polaków as w rękawie…?”

  1. Nigdy nie wstydziłam się tego że jestem Polką. Nasz naród jest na prawdę niezwykły, mamy masę osiągnięć, którymi możemy się szczycić. Bardzo fajny post, który może uświadomić wielu niedowiarków

  2. Tyle asów a nie umiemy z nich korzystać ani porządnie wypromować. Może kiedyś się nauczymy:)

  3. Przewrotnie:) ja chyba nie mam problemu z Polakami znanymi chwaleniem.sie Polską. Oczywiście, na pierwszym miejsxu za granicą słyszę Jan Pawel II i Lech Wałęsa:) o tym chyba niemal kazdy slyszal i jest w stanie wymienić kiedy rozmowa o Polsce. A jak piszesz jest o wiele więcej i warto przypominac o nich poza granicami:)

  4. Zdecydowanie brakuje nam Polakom umiejętności autopromocji. Obszarów do uchwalenia, mamy aż zanadto i powinniśmy częściej i głośniej ogłaszać to światu 🙂

  5. Ciesze sie, ze wpadlam na ten artykul. Ja musze powiedziec, ze z jednej strony wciaz mnie zaskakuje jak bardzo potrafimy nie doceniac swojego kraju. Teraz zyjac na emigracji moge powiedziec ze poznaje wielu Polakow, ktorzy co prawda narzekaja na naszych rodakow, ale mowia ze dopiero po wyjedzie zaczeli doceniac nasza historie, kulture i tradycje… niestety doceniamy cos gdy to „tracimy” … Inna przykra rzecz to niechec do Polakow i umniejszanie polskiej historii…Powiem tak, nigdy bym sie nie spodziewala, ze spotkam tyle osob, ktore nie cierpia naszego kraju tu we Wloszech…mowia ze Kopernik nie byl Polakiem zreszta Maria Sklodowska Curie tez nie, ze Polacy przegrali wojne z wlasnej winy, uslyszlam tez ze Hitler chcial dobrze bo Polacy sa jak cyganie i sciagaja tylko Europe w dol…na poczatku probowalam rozmawiac, tlumaczyc, ale teraz juz po prostu ignoruje…najgorsze jest to, ze czesto sa to osoby na wysokich stanowiskach z wyksztalceniem wyzszym… przykre to bardzo…

  6. Polska jest piękna, pełna zakamarków, które warto odwiedzić 🙂 Ja mieszkam od urodzenia w Poznaniu i jak najbardziej kocham swoje miasto! <3 Poza tym uważam, że krajobrazy, które mamy to cud, miód i magia w czystej postaci… góry, morze, góry, góry, góry 😉 Może nie wysokie, ale za to jakie piękne. Bieszczady ostatnio dopiero odkryłam, bo mam daleko, ale Polska nie przestaje mnie zaskakiwać. Warto patrzeć na to, co mamy pozytywnie. Polaków mądrych, szanowanych i wartościowych również mamy wielu.

  7. a ja tam zawsze mówię, świat nie jest biało-czarny, każdy człowiek jest inny i nieważne skąd jesteś, ważne kim jesteś / jaki jesteś. Chociaż Polska wiadomo ma wiele powodów do dumy.. tylko czy to wiele zmieni czy będą one zauważane zagranicą czy też nie? Jak sam sie nie szanujesz to kto Cie ma szanować? a wystarczy popatrzeć na naszą politykę zagraniczną.. i jeszcze do tego kraj mocno podzielony, przez dwie partie wiodące, a to sztuczny podział, a jednak wielu gotowych jest zabijać tych drugich..
    ale swoją drogą to ciekawie napisany wpis, fajnie sie czytało 🙂

  8. Jako naród mamy niesamowitą niezłomność charakterów, wciąż piękną gościnność i otwartość na drugie człowieka, jakże różnorodne krajobrazy, a także cudowną mieszankę regionalnych kultur. 🙂
    Bookendorfina

  9. Za dużo Mickiewicza za mało Norwida i Gombrowicza i potem tak jest, że jak Trump mówi nam te wszystkie miłe rzeczy to my to łykamy bo to nas dowartościowuje. Wyłączamy myślenie i klaskamy. Jak chcesz komuś coś sprzedać to musisz być miły prawda?

  10. Z tą samoakceptacją i problemem z autopromocją coś jest. Pewnie to coś tkwi głęboko w naszej kulturze i dlatego większość z nas właśnie taka jest.

  11. Ciesze się, że jednak na koniec wspomniałaś o ukrytych skarbach, bo od tego pesymizmu szło się zastrzelić!

  12. Muszę zanotować 😛 Ja jestem patriotka lokalną – Lublin słynie z pięknej Starówki, Cebularzy, Cadyka z Lublina, Bajmu, Budki Suflera, Ani mru mru, Józefowicza, KUL-u i długo tak jeszcze mogę wymieniać 🙂

  13. Mamy Polską gościnność, słowiańską urodę, bigos, kołduny z rosołem i kwitnącą paproć.

  14. Ja uwazam ze Polska jak i kazdy region ma swoj unikalny rozpoznawalny znak czasami na calym swiecie 🙂 wiec warto warto sie zaglebiac 😉 moze nawet i w te dobre Polskie trunki 😀

  15. Podobno jeden Polak wymyślił patent na samonapędzający się samochód. Nie znam szczegółów tego wynalazku, ale wiem, że wykorzystanie jego pomysłu spowodowałoby upadek całego przemysłu naftowego, a tym samym upadek ekonomii, giełdy i co tam jeszcze. No i konflikt na Bliskim Wschodzie zostałby zakończony, wszak ropa nie bylaby już nikomu potrzebna. Rewelacyjny wpis. Każę przeczytać go moim dzieciom, żeby wiedziały skąd pochodzą. 🙂 Polacy są super (czego przykładem jest autorka tego bloga:-)

    1. No to tylko można się domyślać, czemu ten fantastyczny pojazd nie ma racji bytu… Polskie umysły to nie tylko ułańska fantazja, a po prostu genialne mózgownice w skali całego globu. PS. Ja tam wiem, że i czytelnicy tego bloga są niczego sobie 🙂 Tego jestem pewna. Pozdrowienia, wiesz skąd 😉

Dodaj komentarz