A może by tak rodzinny bal przebierańców?

rodzinny bal przebierańców

Rodzinny bal przebierańców – intro.

Od kilku lat nie obchodzimy Sylwestra. Dlaczego? Cóż…  Nie lubimy (ja zdecydowanie), Zaciszny (trochę lubi, trochę nie) bawić się na siłę. A bo wypada. A bo trzeba. A bo raz do roku można. A bo wszyscy.

A właśnie, że nie. Dlatego, że wypada, że trzeba, że raz do roku, że masowo  – mówię nie. Nie i już 🙂

Nasz protest zaczynaliśmy delikatnie – siedząc spokojnie we dwoje, względnie troje (w bonusie dostawał się nam czasem wujo Zaciszny). Potem przeszłam (ja osobiście) w jawny bojkot tejże tłumnej fety, przesypiając ją bezceremonialnie ze stoperami zainstalowanymi w uszach. Potem z racji zostania dumnymi rodzicami nieobchodzenie zostało niejako wpisane w nasz żywot. Jednak do łask wróciło spędzanie tej nocy na nogach.

Niespodzianka

W tym roku sami siebie zaskoczyliśmy. Czym? A no świętowaniem…  Do hucznej celebracji zmusiły nas nasze własne dzieci. Babcia uświadomiła i zaczęły się schody. A bo chcą fajerwerki. A bo chcą tańcować. Chcą? Niechaj mają.

No i tańcowały one. Tańcowaliśmy i my. Dotrwały do północy. Dotrwaliśmy i my. Był śmiech. Była radość. Było miło. A najważniejsze – cała zabawa przebiegała ot tak, naturalnie. Bez jakiegoś duszącego ciśnienia.

Zwrot akcji

Na fali tej przełomowej nocy podjęliśmy decyzję. Organizujemy rodzinny bal przebierańców. Pomysł wart wszystkiego. Zacieszki z zachwytu przebierają nogami. Każdego dnia chcą montować stroje, dekorować dom, tańcować. Data jest. Pozostają przygotowania. Zatem do dzieła:

Do ogarnięcia (lista TO-DO):

Zmontować dekoracje

Zmontować stroje. Przebieramy się wszyscy, więc roboty za czworga

Zmajstrować zaproszenia (przychodzi rodzina, gotowa do podobnych poświęceń w kwestii niecodziennej garderoby)

Opracować menu (głównie dzieciate, pełnoletni zjedzą, co podadzą 😉 )

Zgromadzić materiał dźwiękowy (przeboje dziecięce, ale nie tylko :D)

Do zakupienia (nazwijmy to listą TO-BUY)

Bibuła

Papier kolorowy

Gumka i sznurek barwiony

Zatem, zabieramy się do pracy!

Skomentuj

Dodaj komentarz