Jak powstają nasze rozmaitości…

Jak powstają nasze rozmaitości? Hmmm…

czasem przy kuchennym stole podczas wspólnej zabawy. Nasze dzieci uwielbiają manipulować przy masie. W zasadzie nie ma dnia, żeby nie przybiegały do kuchni i prosiły błagalnie „mama, zrób masęęęęę”. No i mama robi, bo też uwielbia to lepienie. Wtedy ma ona z lekka  godzinę odpoczynku i relaksu. Dzieci gniotą, miętoszą, wałkują, wycinają, skręcają; a mama kleci misternie rozmaite kształty, postacie, kompozycje. Wszyscy uśmiechnięci, a co najważniejsze – spędzamy czas razem i jest naprawdę miło. Ot, właśnie tak ziszcza się mit o rodzinnym i przytulnym domu.

Ale czasem mama zamyka się w tzw.  „pracowni” i lepi sama. To już się dzieciom nie za bardzo podoba. Wtedy okupują drzwi… W takich chwilach tata, ba nawet św. Mikołaj jest bezsilny.  Dzieci doskonale wiedzą, co robią. Zazwyczaj po dłuuuuuugich pertraktacjach sezam zostaje w końcu otworzony. No i albo lepimy razem, albo krasnale wciskają się na krzesła, na blat biurka, względnie na plecy wyrobnika i patrzą.

Czasem dzieci słodko śpią we własnych łóżeczkach, a mama ugniata, urabia i formuje. Relaks (przynajmniej mentalny) idzie całą parą 😉

A poniżej mała porcja wizualizacji, która nakreśla scenerię powyższych okoliczności. Pomijamy drzwi okupowane przez dzieci i stół roboczo-kuchenny, który być może doczeka się kiedyś publikacji.

pracownia
obmyślamy
suszenie
suszymy się

Zapisz