U źródła

Przyznam, że zawsze marzyłam o stworzeniu harmonijnego, ciepłego ogniska domowego. Naturalnie sukces w takim przedsięwzięciu zależy od wielu czynników, ale najbardziej od nas samych. Nie będzie przytulnego, rodzinnego domu bez naszego w nim bycia i zaangażowania, bez naszego uśmiechu, bez współdziałania wszystkich domowników. Niezrównaną rolę odgrywa w tym całym „spektaklu” kobieta. I wcale nie piszę tak mając na względzie jakieś tradycyjne prawidła i mityczną rolą opiekunki ogniska domowego. Po prostu posiłkując się doświadczeniem i obserwacją dostrzegam, że to głównie (nie zawsze) kobieta scala i cementuje rodzinę. Sama jednak nie dokona cudu – bez wsparcia męża, dzieci i rodziny polegnie.

Drugą stroną medalu jest sam dom – przysłowiowe cztery ściany, które mogą przyciągać jak magnes lub odpychać, a nawet odstraszać. Naturalnie możemy zdać się na projektanta, wizjonera wnętrz i wejść na gotowo do „obcej, naszej” przestrzeni. Ale czy o to w tym wszystkim chodzi? Przecież urządzanie własnego kąta może być świetną zabawą, w której udział brać mogą wszyscy domownicy. To my nadajemy wnętrzu duszę, to my ożywiamy przestrzeń i czynimy ją naszą własnością. Prawdziwy dom to skarbiec naszej wspólnej historii, naszych relikwii, wspólnych rozmów, zabaw, naszych emocji, radości, ale i problemów.

Moje zacisze ma nas wspomóc w budowaniu lepszego domu – takiego, który nas zaczaruje i sprawi, że nie będzie się nam i naszym gościom z niego chciało wychodzić. Zacisze to zbiór receptur, przepisów i refleksji, które może tchną w nasze domowe pielesze przytulność, harmonię i ciepło.

Wierzę, że jeśli dołożymy starań i sami zechcemy to osiągnąć, sukces będzie murowany.

Skomentuj

Dodaj komentarz