Zaciszaki. Komedia rodzinna Odc. 10

Zaciszaki. Wakacje

Zaciszaki jadą na wakacje cz. II

 – Choroba, żeby zasnęli, żeby tylko zasnęli…

– Co ty tam mamroczesz? – nadstawia ucho mama Zaciszna.

– Nic takiego – ucina szybko tata.

– Mamaaaa, długo jeszcze? – Zacieszka z trudem utrzymuje się na miejscu

– Zacieszko, jeszcze trochę. Weź książeczkę i pokoloruj.

– Już kolorowałam. Nie chcę. Długo jeszcze?

– Zacieszko, powtarzam. Jeszcze trochę. Pobaw się Pimpkiem.

–  Pimpuś śpi – odpowiada Zacieszka, głaszcząc puchaty gałgan.

– No to weź kurczaka. Jest w torbie między wami.

– Nie ma.

– Jak to nie ma? – dębieje Zaciszna – Przecież sama go pakowałam…?

– Nie ma. Zacieszek go zostawił.

– Gdzie zostawił??

– No tam, gdzie jedliśmy kanapkę.

– Mamaaaaaaaaaaaaaa, ko ko!!!!! Mamaaaaaa!!!! – Zacieszek z miejsca uderza w tony histeryczne.

– Trzeba było jeść w samochodzie, nie na parkingu. Wracać nie zamierzam – cedzi przez zęby Zaciszny.

– Sam kazałeś wychodzić, bo nakruszą. No to masz. Nie ma kurczaka, za to jest draka – nadyma się Zaciszna.

– Mamaaaaaa, ko ko!!!!

– Dajcie mu jakie zwierzę, bo oszaleję – grzmi rozpaczliwie Zaciszak

– KTÓREEEEEEEE? – Zacieszka usiłuje przebić się przez jazgot brata.

– BYLE KTÓRE. skrzydlate, włochate, JAKIEKOLWIEK!

– Nie dam! – Zżyma się  Zacieszka – Wszystkie są moje.

– Zacieszko, zabawki wybieraliśmy wspólnie. Są wasze – pertraktuje mama Zaciszna.

– Nie! MOJE.  Ja brałam zwierzaki. Zacieszek miał tylko kurczaka! Niech sobie weźmie auto!

– Mamaaaaaaaaaa kooo kooo! Bum bum nie! – pokrzykuje mały wielbiciel drobiu.

– Zapuść im bajkę – kapituluje Zaciszny.

– O nie nie nie! Bajka to ostateczność – odcina się mama.

– Inne oglądają i jakoś żyją. Mózgu im nie wysysa.

– Nasze nie będą i kropka.

– No no, nasze to średniowieczne pokutniki – prycha kąśliwie tata.

– Nie pokutniki, tylko zdrowe na umyśle.

– Taaa, te będą zdrowe. Za to my skończymy w pensjonacie dla obłąkanych!

– Mamaaaaaaaaa! – przeszywający wrzask przerywa Zacisznym dysputę.

– Co się dzieje?? Czemu tak trąbisz? – odwraca się Zaciszna.

– Zacieszek, zabrał mi kucykaaaaaaaa. Wyciera nim szybęęęęęęęę. Mamaaaaaaa zabierz muuuuuu!

– Nie ma bajki, no to idziesz ratować szkapę – Tata gwałtownie zatrzymuje wehikuł i wypycha Zaciszną z fotela. Ta z trudem instaluje się między wniebowziętą dziatwę.

– Spokój… sytuacja opanowana – promienieje Zaciszny, moszcząc się wygodnie w fotelu.

– Mamaaa, przeczytaj nam bajkę…

Mama czyta.

– Mamaaa, narysuj nam kurnik…

Mama rysuje.

– Mamaaa, pobaw się z nami w przedszkole…

Mama się bawi…

– Mamaaa, chcę się przytulić.

Mama przytula Zacieszkę.

– Mamaaaa!!! –  Zacieszek szarpie zajadle za rękaw.

Mama przytula i drugie.

Oboje napierają na kolana. Leżą przytwierdzeni na amen.  Zaciszna siedzi wytrwale w bezruchu. Tata dusi się ze śmiechu.

– Mama, długo jeszcze? – wypala raptem Zacieszka, prężąc się niczym struna.

– Jeszcze trochę. Zapytaj taty – odpowiada bezemocjonalnie mama i wyciąga się z ulgą w fotelu.

– Tata, długo jeszcze? – drąży Zacieszka.

– Tak, długo – ucina Zaciszny – Pobaw się z mamą, szybciej ci zejdzie – Dodaje zgryźliwie, zerkając beztrosko w lusterko.

Po chwili.

– Mamaaaaa psi, psi – zaczyna kwękać Zacieszek.

Zaciszna kamienieje. –  Co tam Zacieszku? Chcesz siusiu? – pyta nieśmiało.

– Tak. Psi, psi… Mama psi psi…   – stęka Zacieszek.

– Stajemy na siku! Sytuacja awaryjna – komenderuje mama.

– Bez szans. To autostrada. Nie ma postoju. Jedziem dalej – oznajmia lodowato tata.

– Mama psi, psi!!!! Psi psi!! – Zacieszek powoli uderza w spazmy.

– No stań że gdzieś!

– Nie ma gdzie! Musi wytrzymać – zarządza tata.

– Psiiii Psiiiii!!!!! – Zacieszek podkręca syrenę.

– Nie chcesz stawać, to dawaj nocnik! Wysadzę go! – pohukuje Zaciszna.

– Co? Gdzie? Jak? – baranieje tata.

– Tu i teraz! Dawaj toaletę, raz dwa!

– Przypominam, jestem kierowcą! Nie dziadkiem klozetowym! – oburza się Zaciszny.

– No to będziesz miał morze szybciej niż myślisz…  grzmi złowieszczo mama.

– Psipsiiiiii…!!!

– Gdzie ten skubany klozet? – Zaciszny trzepocze ręką po omacku – Choroba, nie mam ręki z gumy! Nie ma!

– Psipsiiii…!!!

– Zacieszku, poczekaj, za chwilę, momencik. Jest czy nie ma? Zaraz sama go stamtąd wyciągnę!

– Nie ma! Niech czeka. Zaraz będzie parking.

– Psiiiiipsiii…!!!

– No jest zjazd. Za chwilę stanę – obwieszcza spokojnie tata.

– Już nie trzeba – odpowiada lodowato mama –  Dawaj ubrania na zmianę.

Kilka godzin później.

– No to wreszcie na miejscu. Wysiadać. Prostować nogi – komenderuje Zaciszny.

– Chyba sam będziesz te kopyta prostować – odparowuje z przekąsem mama.

–  Ale że co? Przyrośli do fotela?!

– Nie. W końcu zasnęli.

 

Chcesz poznać rodzinkę Zaciszaków? Nie ma problemu 😉 klik

Skomentuj

26 Replies to “Zaciszaki. Komedia rodzinna Odc. 10”

  1. Prowadzę zeszyt z zapiskami „poważnych” rozmów z moją córką. Uwielbiam do nich wracać. Zwłaszcza do tych pierwszych, kiedy świat na każdym kroku ją zaskakiwał i zawsze miała szereg własnych interpretacji, które w życiu nie przyszłyby mi do głowy 🙂

  2. Hihi, wesołe życie z dzieciaczkami 😉

  3. Z rozbawieniem czytałam, samo życie:-)

  4. Nie sądziłam ze będzie to aż tak bardzo wciągająca historia 🙂

  5. Świetna historia, zabawna aczkolwiek całkiem prawdziwa, jakby z życia wzięta 🙂

  6. Genialne ❤️ Uwielbiam! Pozwólcie, ze się tu rozgoszczę. Poczekam na Córcię jak wróci z przedszkola to z wielką przyjemnością poczytam Jej Wasze historyjki.
    Ps.czekam na książkę! Chyba ze już takową wydaliście?

    1. Ale fajnie, że się rozgościsz 😀 Super! Dziękuję, bo lejesz miód na moje serce, a w zasadzie na nasze serca 🙂 Książki nie ma, przynajmniej na tę chwilę. Rozważymy 😉 Pozdrawiamy!

  7. Wspaniałe ❤️ Achhh czekam na córcię jak wróci z przedszkola i zamierzam czytać Jej przygody Zaciszakow 😀
    Ps.czekam na książkę – a może już jakąś wydaliście? Bo my kochany bajki i opowiadania ale wolimy je czytać niż oglądać 😀

  8. Pierwszy raz czytam ale wciąga:) super

  9. Samo życie z dzieciakami, sympatyczne wspomnienia z uśmiechem, czasami żałuję, że nie zawsze udawało się je nagrać, tak pochłaniała rzeczywistość. 😉

  10. Z przyjemnością się czyta takie historyjki 🙂 świetne na odprężenie!

  11. Doskonala przygoda z Zaciszakami ;D

  12. Dziękuję dziś tego mi było trzeba 😘

    1. No to się cieszę 🙂

  13. Aleksandra Załęska says: Odpowiedz

    Świetna historia 🙂 Uśmiałam się do łez 🙂 Choć wiele z historii o Zacieszkach przypominało mi naszą rodzinną podróż nad morze 🙂

    1. Bo to chyba tak jest, że większość rodziców przerabia podobne historie. Dzieci są na swój sposób podobne 😉

  14. Taaa… ten moment, kiedy komuś pęcherz dochodzi do mózgu, a ty jedziesz autostradą we mgle i zjazd na pas awaryjny może spowodować karambol 🙁

  15. Bardzo dobrze się to czyta:) Śmieszne teksty:D

  16. Haha…dlatego ja zawsze wolę prowadzić samochód. Zauważyłam, że kiedy jestem kierowcą dzieci jakoś tak mniej marudzą, a i ja mam bardziej w nosie, co się na w samochodzie dzieje. No, a to, że zasypiają tuż przed przyjazdem na miejsce to jest jakiś ich fenomen….robią to dlatego, żeby mieć dużo czasu na to, by nacieszyć się z przyjazdu 🙂 (w przeciwieństwie do rodziców, którzy padają pyskiem na twarz 🙂 )

    1. Ty wiesz, że ja mam podobne doświadczenia. Mama za kółkiem = większa porcja równowagi. No i ten komfort skupionego na drodze kierowcy, nie do przecenienia. Może się palić, walić, ale Ty siedzisz wytrwale i patrzysz przed siebie. No bo przecież kierowca MUSI być skupiony na drodze 🙂

  17. Wytrzyj szybę 😂 my ostatnio Kubusua puchatka poszukiwaliśmy. Dobrze mi z Wami 😉😊

    1. Kochana, trwaj tak z nami i oby jak najdłużej. Buziaki!

  18. Klaudia ja zwykła matkaa says: Odpowiedz

    Refleks Taty haha …….
    Faceci to zawsze mają czas, uśmiałam się. Teraz wygląda to komicznie i strasznie momentami, a przyjdzie czas że będzie Nam rodzicom brakować tej kołowaniny 😉

  19. Śmieszne to się czyta, ale wam do śmiechu to tak średnio pewnie było… Samo życie 🙂

Dodaj komentarz