Zaciszaki. Komedia rodzinna Odc. 6

zakupy rodzinne zaciszaki

Zaciszni jadą na zakupy

– No dobra, pakujcie się do samochodu – rzuca tata Zaciszny, biorąc rozbawionego Zacieszka na ręce.

– Zacieszko! Wsiadaj – prosi mama. Dziewczynka mości się posłusznie w foteliku.

– No to ruszamy – z wyraźną ulgą oznajmia tata Zaciszny. Przekręca kluczyk w stacyjce…

– Ja chcę siku!!! – piszczy Zacieszka.

– Przecież przed chwilą byłaś w ubikacji! – mówi z pretensją tata.

– Byłam, ale mi się nie chciało. Teraz mi się chce! – informuje Zacieszka.

– Dobra. Weź ją wysadź, bo mnie już robi się gorąco – tata instruuje mamę Zaciszną.

Mama gramoli się z samochodu, odpina pospiesznie Zacieszkę i żwawym krokiem zmierzają do domu. Wracają po dłuższej chwili.

– Co tak długo?! – prycha tata – Zacieszek ledwo wyrabia na miejscu! Już utytłał całą szybę ciastkiem!

– To po co mu je dałeś? – pyta mama.

– Szarpał się w fotelu jak szalony! Dostał suchara, to przynajmniej się czymś zajął.

– To teraz nie kwękaj, tylko szoruj szybę, bo nic nie widać – odpowiada mama, mocując Zacieszkę w siedzisku.

Tata pucuje okno, po czym załącza silnik. Ruszają.

– Wzięłaś listę? – pyta mimowolnie tata.

– Yhym – mruczy pod nosem mama Zaciszna. – Jest w torebce.

– Mama ee – odzywa się Zacieszek.

– Nie wierzę! Przecież sadzałem go na nocnik. 5 minut przed wyjściem!– zgrzyta zębami tata.

– Wzięłam pieluchę. Po kłopocie – uspokaja Zaciszna.

Tata mrozi mamę lodowatym spojrzeniem  – Po kłopocie będzie, jak go wystroisz w nową pieluchę –  oświadcza beznamiętnie –  To już ponad moje siły…  Zawsze robią to synchronicznie…

Dojeżdżają. Mama chwyta na ręce aromatycznego Zacieszka i znika w budynku. Reszta towarzystwa kieruje się po koszyk. Po jakimś czasie wszyscy spotykają się przy bramce.

– Ale długo! – mówi tata, wyraźnie już zniecierpliwiony.   

– Trzeba go było samemu pacyfikować w łazience, a nie teraz narzekać – odcina się mama.

– Ja chcę do koszyka! – piszczy Zacieszka. Tuż obok przebiera nogami Zacieszek, po czym oboje wieszają się na wózku.

– Żadnego koszyka, idziemy na kończynach jak normalni ludzie – pieni się tata Zaciszny. Z trudem odlepia Zacieszkę od sprzętu i w akompaniamencie syreny alarmowej giną w tłumie. Tymczasem nadąsany Zacieszek ląduje na rękach mamy Zacisznej, która czym prędzej podąża za sygnałem dźwiękowym. Po chwili alarm cichnie. Zacieszkę pochłania wnikliwa obserwacja. Obok przetacza się załadowany po brzegi wózek widłowy.

W tym czasie mama pośpiesznie wyjmuje listę i przeprowadza analizę wstępną.

– Śpiesz się, bo już się pobudzają! – pogania tata widząc manewry wojskowe Zacieszków.

Zacieszka stoi na baczność, podnosząc prawą rękę niczym do salutu. Chwiejąc się na palcach usiłuje zdjąć coś z regału. Zacieszek siada tymczasem na podłodze i przystępuje do budowy zapory z pudełek herbaty. Tata wszczyna interwencję, unieruchamia wyraźnie niezadowoloną Zacieszkę i demontuje herbaciany mur chiński. Ponownie załącza się syrena alarmowa. Tym razem na dwa głosy.

– No! Która alejka?! Gdzie idziemy? Zdecyduj się wreszcie! Z życiem, z życiem!– ponagla rozdygotany tata.

– Makarony!

– Czyli jak, gdzie? W lewo? W prawo? – piekli się tata, usiłując utrzymać w miejscu dwoje zapamiętałych pieśniarzy.

– Tam! – Rzuca mama i lotem błyskawicy pędzi z koszykiem przed siebie.

– Cholewa! Wyrwali mi się – woła tata i rzuca się w pościg za zbiegami. – Cud, że lecą w jedną stronę! – mruczy pod nosem, posapując.

Mama w tym czasie dopada regału i czym prędzej wrzuca produkty z listy. Nagle koło wózka wyłania się rozchichotany Zacieszek. – Mama, mniam, mniam – przemawia i wrzuca do kosza pakunki z kluskami.

– Dziękuję Zacieszku za pomoc – mówi mama i ponownie spogląda na listę.

– Po co nam tyle klusek?! Wojna idzie? – wypala nagle tata ciągnący za sobą Zacieszkę.

– Spytaj syna – odfukuje mama Zaciszna, widząc Zacieszka niosącego kolejną porcję zaopatrzenia.

– Panu już dziękujemy! – tata odbiera dostawę. Ponownie rozlega się minisyrena.

– Wyrzucaj nadmiar! Ile on tego naznosił?!  – piekli się Zaciszny.

– O żesz ty! Znowu coś targają! – stęka mama na widok Zacieszków objuczonych pakunkami.

Tata zrywa się do lotu. Tragarze rzucają bagaż i z piskiem dają drapaka między regały. Jedno pruje na pieczywo, drugie na oleje.

– Uwaga! Rozproszyli się! Biorę Zacieszkę, Ty drugie – dyryguje tata, podążając już za uciekinierem. Mama chwyta olej i rusza na polowanie. Po chwili zguba zostaje namierzona. Mama staje jak wryta.

 – Co jest? Fizjonomia ta sama, tylko koloryt nie ten… Kontemplację przerywa tumult w alejce obok. Zaciszna chwyta zbiega i mknie lokalizować szum.  Nagle przed mamą wyrasta twarz taty Zacisznego. Mama przeciera oczy. Twarz jak u młynarza…

– Tobie co? Mąkę żeś przesiewał?

– 2 torebki roztrzaskała o podłogę, to żem omiatał… Ten wygląda nie lepiej – diagnozuje tata patrząc na zacieszne murzyniątko.

 – Chyba z tuzin batoników wrąbał. A gdzie Zacieszka? – nagle wpada w popłoch mama.  

–  Tarabani się do koszyka! Zaraz wywinie orła – wypala tata i leci z odsieczą. Za nim reszta towarzystwa. W porę dopadają wózek.

– Gdzie jest lista? Gdzie jest lista? – traci głowę mama Zaciszna

–  Chrzanić listę! Bierz co popadnie! – wypala tata. – Albo nie! Zostaw koszyk. Jutro przyjadę SAM!

Skomentuj

27 Replies to “Zaciszaki. Komedia rodzinna Odc. 6”

  1. podrosną – będzie prościej 🙂 Bułka i soczek umożliwią przeprowadzenie połowy zakupów w względnym spokoju 🙂 A teraz po prostu cierpliwości 😀

  2. To już wiesz, dlaczego ja jako mama trójki uwielbiam zakupy on-line 😀

  3. wNaszejBajce.pl says: Odpowiedz

    O rany! Jakie to wszystko prawdziwe 🙂 Ja na samą myśl o zakupach z moją trójką mam ciarki i wolę jednak wysłać mężowi smsa z listą co ma kupić po drodze wracając z pracy 😉

    Świetnie się Ciebie czyta! 🙂

    1. samo życie po prostu… trochę podkręcone, ale jednak życie… dzieciate życie. Dziękuję za miłe słowa 🙂

  4. Świetnie się czyta Twoje posty. Z taką łatwością i przyjemnością 🙂

    1. Dziękuję :*

  5. Super. Bardzo lubię Wasz styl. Ja moją córkę wzięłam na zakupy raz. Teraz wolę jeździć sama. Przynajmniej mam chwilę wolnego. 🙂

    1. No niestety każdy rodzic musi się po prostu nauczyć wiązać przyjemne z pożytecznym, czyli mamy zakupy i relaks zarazem. PS. Dziękujemy 🙂

  6. Klasyka 😀 My robimy zakupy z jednym dzieckiem na razie, ale za to ja jestem w 9 miesiącu więc kwestia jeść-pić-siku jest prawie taka sama jak przy dwójce dzieci 😀 Mój mąż to Anioł 🙂 pozdrawiam

    http://matkowac-nie-zwariowac.blogspot.com/

  7. Hehe! Klaaasyk! 🙂 Póki nie zostałam mamą, to myslałam, że zawsze będę zabierać dziecko na zakupy i że moje, to się będzie słuchało… a potem zostałam mamą 🙂 I już wiem. Wszystko wiem 🙂 Fajna historia 😀

  8. Wesołe 🙂 Tego mi trzeba 🙂 Dziękuję!

    1. No i bombowo 🙂 Znowu poprawiliśmy komuś humor. To my dziękujemy 🙂

  9. Świetna historia, poprawia bardzo humor 🙂

    1. Tym bardziej jest mi miło, że komuś poprawiliśmy nastrój. Pozdrawiam!

  10. Super. I już mam humor na cały dzień.

  11. Super się czyta, the end mega!

  12. Prawdziwe życie 🙂

  13. Końcówka wymiata! xD

  14. Cieszę się, że u mnie nie jest tak źle 🙂

  15. Zacieszne 😉 Fajnie napisane, gratki.

  16. super fajnie się czyta dzięki 🙂

  17. Telefony i lista na zakupach obowiązkowe 🙂 Z tym drugim – na szczęście mamy pomocników, którzy skreślają co już jest w koszyku. Dzięki temu nam sprawniej przebiegają zakupy, a oni mają przynajmniej jakieś zajęcie 😉 Jeden zajmuje się więc listą, drugi prowadzi wózek z najmłodszym bratem i zakupy jakoś przebiegają bez ofiar 😀

    1. ooo to ja już Ci zazdroszczę. U nas jedno dopiero uczy się pisać własne imię, drugie jeszcze w świecie onomatopejów w stylu „ała ała”, „muuu beee miau”. Chyba długo przyjdzie mi poczekać na względną normalizację 🙂

  18. u nas temat zakupów został bardzo prosto rozwiązany- jadę albo ja albo mąż. Zakupy z szarańczą (czytaj dziećmi) to koszmar więc wolę tego unikać 😉

    1. U nas to był jednorazowy wybryk. Jedno jeszcze można ogarnąć, choć i tak czasem zakupy kończone są w pocie czoła. Dwoje na liczniku to już wyzwanie 🙂 Warte medalu lub innego odznaczenia.

  19. Końcówka najlepsza! Tylko z czym przyjdzie potem mąż? Strach się bać. 😉

    1. Jeśli dać mu listę, to jest cień szansy na powodzenie 🙂 Warto jednak przedtem naładować telefon i przygotować się na tysiąc pytań w stylu: a gdzie to, a co to… Cóż… samo życie 🙂

Dodaj komentarz