Zaciszaki. Komedia rodzinna Odc. 7

Zaciszaki

Wieczorny relaks u Zaciszaków

Dobra, bierzmy ich do spania. Ja myję, Ty robisz kolację, ok?- uzgadnia tata Zaciszny i kieruje minitowarzystwo do łazienki. Zaciszna drepcze powoli w kierunku kuchni. Hmmm sałatka… sos… wino… W końcu można przestawiać się na ślimacze tory. Nagle z przestworzy wybudza mamę motanina w łazience. Tata pohukuje, Zacieszek śpiewa. Po chwili wbiega do kuchni Zacieszka.

– Mamoooooo! Tata szoruje Zacieszka gąbką!

– Dobrze, Zacieszko. Będzie czysty  – odpowiada niemrawo mama.

– On mu chyba zdziera skórę! Trze o tak, o tak! – jazgocze Zacieszka machając zajadle rękami.

Mama spogląda z niedowierzaniem …

– Zacieszko, idź natychmiast do łazienki. Zaraz się przeziębisz!

– Bez ciebie nie idę – oświadcza mała półnaga istota. Mama chwyta pospiesznie nudystkę i ciągną w kierunku łazienki. W środku zastają rozgrzanego do czerwoności tatę… w jednej ręce dzierży gąbkę, w drugiej pląsającego, rozśpiewanego golasa

– Dlaczego on tak lamentuje?? I dlaczego wypuściłeś ją tylko w majtkach??? – dopytuje mama.

– Ledwo zdjąłem odzienie, to wzięła i prysnęła jak strzała. A ten kocmołuch myć się nie chce! Woda go parzy, a mydło gryzie!! – gulgocze kąśliwie tata. A ty zrobiłaś kolację?

– Nie. Nie miałam szansy. Idę, a ty ogarnij w końcu to towarzystwo.

Na to w łazience rozbrzmiewa dwuosobowy chór – Nieeee!! Mamaaaaa!!

– Dobra. Pass. Ja gotuję, ty pierzesz- oświadcza z ulgą tata i wychodzi. Po dłuższej chwili różowa, pachnąca ekipa ląduje w sypialni. Co rusz w całym domu rozbrzmiewa płomienna serenada. Tata wchodzi niepewnie na górę i zagląda przez szparę w drzwiach

– No co się tak czaisz?? – wykrzykuje mama.

– Miał być relaks. Czas leci. Co ty tu wyrabiasz?  – cedzi przez zęby tata. – Co to to to? Biblioteka? – klekocze pokazując na stertę książek.

– Wybieramy książeczkę na dobranoc. Każde chce inną – z błogim spokojem odpowiada Zaciszna.

– No to już wybrana. O! Proszę – oznajmia gromko tata, wręcza mamie cienką czytankę i zabiera pozostały arsenał. W pokoju znowu rozbrzmiewa serenada. Zaciszny ulatnia się w popłochu. Mama usiłuje przebić się jako solistka. Czyta. Tłum milknie.

Na dole tata mości się wygodnie w fotelu. Załącza mechanizm. Wyszukuje repertuar.

– No to dziś oglądamy…

Po chwili.

– Już! – Wchodzi rozweselona mama. – Śpią jak aniołki.

– Najwyższa pora – odpowiada kwaśno tata.

 – No to włączaj, bo jeszcze się pośpimy przed tym telewizorem – pogania mama

– Trzeba było dłużej wybierać bajeczkę… – odcina się tata –  Zresztą na takim filmie to wstyd zasnąć! – Obrusza się, po czym włącza kino.

Wkrótce potem na górze daje się słyszeć jakiś szmer.

Stopklatka.

Mama zrywa się na nogi i wbiega po schodach. Wraca.

– Zacieszek chciał się przytulić – oznajmia.

Tata załącza mechanizm. .. Oglądają.

Znienacka rozlega się szloch.

Stopklatka.

Tata rusza pędem do sypialni… Cisza. Wraca.

– Zacieszka chciała na nocnik. Że też zawsze musi wrzaskiem wołać siku…

Mama załącza mechanizm… Wbijają wzrok w ekran.

Po chwili rozlega się łomot.

– Co to?! – podrywa się mama. Oboje w te pędy cwałują na górę. Cisza jak makiem zasiał.

Zacieszka z nogami za łóżkiem. – A gdzie Zacieszek?! Szukają nerwowo wzrokiem.

– Jest! Patrz akrobatę! – dławi się ze śmiechu Zaciszny.

Mama trąca karcąco  tatę i delikatnie zbiera Zacieszka z podłogi. Poprawia nogi Zacieszki. Wychodzą.

Pstryk. Załączają mechanizm. Wpatrują się przed siebie.

Ponownie ryk.

Stopklatka.

 Zaciszny rzuca się galopem na górę. W odmętach ciemności daje się słyszeć płomienne nawoływanie Mamaaaaa, mamaaaa… Po chwili tata sfruwa ekspresowo na dół.

– Ja zrobię herbatę. Ty idź, bo zaraz będziemy mieli duet – rzuca mimochodem i pospiesznie popycha mamę w górę.

Tata włącza czajnik.

Zalewa wrzątkiem herbatę.

Robi sobie kanapkę.

Robi sobie kolejną kanapkę.

I kolejną.

Podąża do łazienki.

Myje się.

Przebiera w piżamę.

Siada na kanapie… Siedzi… Czeka… Czeka … Czeka… … …

Schodzi mama. Tata Zaciszny wzdryga się gwałtownie.

– Co? Przysypiasz…? – pyta ziewając mama.

– Nie no, skąd! Ale tyś chyba przysnęła! Co tam robiłaś tyle czasu! I czemu tak mrużysz oczy?

– Byś głaskał pół godziny nogę w ciemności, to też byś mrużył! – odpala mama.

– To po coś ją tak długo głaskała? Zobaczysz, rozbestwisz ją! Ma spać sama bez publiki.

– Miała zły sen. Długo nie mogła zasnąć.

– Dobra, siadaj, włączam.

Znowu rozbrzmiewa spazmatyczne biadolenie.

– W nosie! Nie idę, żeby za chwilę schodzić po ciebie – mówi rozeźlony tata.

Mama człapie ociężale po schodach na górę. Po kilku minutach wraca. Zastyga w progu niczym słup soli. Patrzy.

Głowa Zacisznego kiwa się oparta o łokieć. Tata w pozycji półsiedzącej pochrapuje na kanapie. Chwilę później głowa opada bezwładnie na oparcie.

– To się nazywa relaks…  Pierniczę, też idę spać… Zaciszna odwraca się na pięcie i człapie ospale w kierunku sypialni.

 

Skomentuj

53 Replies to “Zaciszaki. Komedia rodzinna Odc. 7”

  1. Och – westchnęło tysiące rodzin z małymi dziećmi, które właśnie przeczytały opis swojego dnia 🙂 Mój solista już wyszedł z fazy arii operowych, ale cóż…wieczorny rodzicielski kankan zawsze musi być odtańczony.

  2. Haha, relaks na sto dwa nie ma co:D

  3. Mi tez zdarza się zapisywac nasze dialogi i potyczki językowe. To będzie świetna pamiątka za kilka lat, dla nas samych i dla naszych dzieci.

    1. „Zaciszaki” to taka mała kreacja 🙂 Fundamenty są prawdziwe, ale realizacja to już leci w stronę „krzywego zwierciadła” 😉 Pozdrawiam!

  4. Mnie dopiero takie przygody czekają 😉

  5. Chyba dlatego mam dom parterowy 😀

    1. no i na tym wygrałaś 🙂

  6. Samo życie ;-)) Dopiero jak się ma dzieci to docenia się ten spokój i relaks tylko we dwoje ;-))

  7. A ja myślałam, że tylko u nas taka rodzinka.pl jest 🙂 Nie jesteście sami 🙂
    Ps. Świetny tekst, chyba powinnaś książkę wydać

    1. spokojnie, dopiero zbieram materiał 😉

  8. 😂😂😂 U nas zazwyczaj jest podobnie. Dlatego do relaksu nawet nie podchodzimy. Mamy za to swoje rytualne piątki. Tylko ja i Ślubny. Filmy schodzą na dalszy plan, bo tak jak u Was, jest z nimi kiepsko 😂 Ale całkiem przypadkiem wpadliśmy na dobry patent (wpadliśmy… zostaliśmy do niego zmuszeni, bo Syn nam wszystkie świeczki wyrzucił za łóżko) – romantyczny wieczór przy świetle włączonego pada 😂😂😂

    1. Eeee tam dobre i to 🙂 My ze świeczek zrezygnowaliśmy w sposób świadomy po tym, jak przyłapaliśmy Zaciecha z woskiem w buzi… a wejść potrafi dosłownie wszędzie ten mały akrobata. Smakowała mu wtedy ta świeca, oj smakowała. Szybka decyzja – świece niet.

  9. Uśmiałam się 😀 Takie akcje jeszcze przede mną, ale już teraz bywa zabawnie 🙂

  10. O tak, u nas bardzo podobnie. Rytuał kąpielowy należy do taty, czytanie bajeczek na dobranoc do mnie – a potem oboje padamy jak betki, ostatni film w TV oglądaliśmy w całości chyba ze trzy lata temu 😉

  11. Nasze wieczory opisujesz’ czyżbyś była w naszym domu 😉

    http://Www.pommada.pl

  12. przyznaję że czytałam z wypiekami do końca – uda się obejrzeć film czy zaśniecie 😀 😀 😀 nam się częściej udaje zorganizować wieczór przy świecach. Film potrzebuje więcej czasu 😉

  13. Hahha, to sobie pooglądaliście! Nabiegacie się po tych schodach – przynajmniej wieczorny trening można odhaczyć. 😀

  14. Hahaha to brzmi jak bardzo ciężkie życie 😀 Ale na pewno warto! 🙂

  15. Chyba nie jestem jeszcze gotowy na takie życie 😉

    1. Iiiii tam. Determinacja rodzi się wraz z narodzinami bobasa 🙂

  16. Czasem cieszę się, że jeszcze wszystko przede mną i mogę wieczory spędzać spokojnie 🙂

    1. Trzeba rozkoszować się tym spokojem póki można. Potem spokój jest towarem niezwykle deficytowym 😉

  17. Usypianie dzieci to wielka sztuka. 🙂 Uśmiałam się, bardzo fajny tekst. Ja właśnie dzisiaj planuję spokojny wieczór z mężem. Ale moje dziecko mimo całego dnia na dworze nie wygląda na śpiące.

    1. Eeee tam po całym dniu na podwórku padają jak muchy. Potem tylko ewentualna pobudka, a bo nóżka boli od całodziennego skakania, a bo pszczoła się przyśniła, a bo …, a bo…, a bo … 😉

  18. Przypomina mi to czasy, kiedy razem z siostrą przewracałyśmy cały dom do góry nogami domagając się uwagi i zainteresowania. Nie mam pojęcia jak moi rodzice dali z nami radę. Zawsze rozpierała nas energia 🙂 I chyba zostało nam to do dzisiaj.

  19. U nas maly czesto sie budzi w nieodpowiednich momentach bo mu smoczek wypada😀

  20. Popłakałam się!
    To takie prawdziwe 😂

  21. Hihi, skąd ja to znam 😀

    1. Ojjj wiem, że znasz. Wiem 🙂

  22. Ale sen to też relaks 🙂
    Nie ma lekko! 😀

    1. Dzieci wzbogacają życie w wielu aspektach, także „pojęciowo” 🙂 My w naszym domowym kołowrotku mamy kilka definicji relaksu: 1.sen 2.reset 3.odsapka 4.rozładowanie i wiele innych 🙂

  23. tak znam! jeszcze dobrze nie wyjdę z pokoju synów, a już tam muszę wracać 🙂

    1. No bo każdy rodzic to po prostu niezawodny bumerang 😀

  24. Taka to komedia, co rozgrywa się w wielu polskich domach niemal każdego wieczoru. No chyba, że rodzice pójdą po rozum do głowy i wskoczą w piżamy od razu po dzieciach 🙂

    1. Niby tak, ale po tym całym dniu mózg domaga się nie tylko snu, ale przede wszystkim jakiegoś resetu. Siada więc ten otępiały rodzic i wybiera „no thinking movie” i odpływa myślami w przestworza. Przynajmniej usiłuje odpłynąć, bo jednak te małe kotwice skutecznie wojaże mentalne utrudniają 🙂

  25. Ale macie wesoło 😀

    1. Ojjj tak. Cyrk na kółkach 🙂

  26. Dobre!!!! uśmiałam się 😀 współczuje, ale to jest zabawne 😀

    1. Jeśli choć raz na Twojej twarzy zagościł uśmiech, to i ja się cieszę 🙂 Pozdrawiam

        1. Tym bardziej mi miło. Pozdrawiam! „Zaciszna”

  27. Aż boję się, co to będzie, jak u nas rodzinka się powiększy. Jak na razie jest nas trójka: ja, On i Koka – nasz pies:P Pomimo tego szaleństwa i całego zabiegania, czuć u Ciebie rodzinne ciepło i prawdziwe szczęście.

    1. Dacie radę 🙂 To szczęście to głównie za sprawą Zaciechów. Dają popalić, ale w gruncie rzeczy śmiechu z tego co niemiara

  28. Dobrze, ze chociaż w dobrym zdrowiu. zawsze może być gorzej. 🙂

    1. Jasne, że tak. Choroba to już istny armagedon!

  29. Haha jak to dobrze, że moja mała jeszcze nie mówi 🙂 Ostatnio miała trudniejsze noce, więc wczoraj byłam zdziwiona, gdy zasnęła bez problemu o 20.30

    1. Poczekaj aż zacznie mówić. Wtedy to jest dopiero komedia 🙂 Z Tobą w roli głównej zresztą 😉 Takie pokłady kreatywności, pomysłowości poruszają tylko krasnale.

  30. Och!Wychowanie says: Odpowiedz

    No cóż, samo życie, choć muszę przyznać, że u mnie było w miarę spokojnie. Ja głównie zajmowałam się dzieckiem w ciągu dnia, więc mąż czytał wieczorem książki do snu. Tak ustaliliśmy i to było codziennym rytuałem. Mąż lubił czytać, więc czasem zdarzało się, że córka już dawno zasnęła, a on nadal czytał nie zorientowawszy się, że już nie musi 🙂

    1. U nas cały rytuał wieczorny spada często na moje plecy, ponieważ Zaciszny mąż stanu ma pracę dość nieregularną… Wszystko powyżej przerysowałam i wykrzywiłam do granic możliwości, choć przyznaję, że czasem relaks przyjmuje całkiem podobne kształty 🙂 Pozdrawiam

  31. Jakie to znajome! Co prawda my mamy solistkę, więc podziwiam, ale sytuacje tego typu są na porządku dziennym. Tfu! Nocnym 😉

    1. Eee soliści też potrafią skutecznie umilić relaks wieczorem, nocą, wczesnym rankiem… Duet to już podwójny kaliber 🙂

Dodaj komentarz